Poniedziałek, 16 lipca 2018. Imieniny Eustachego, Mariki, Mirelli

Podziel się:

Podziel się:

LAS MASAKRAS

Wyścig, który od samego początku startu miał nosić miano piekielnego biegu

I. OLSZTYŃSKA MASAKRA BIEGOWA "LAS MASAKRAS", BIEG TERENOWY Z PRZESZKODAMI - OLSZTYN, 16.06.2018
16 czerwca 2018 roku po raz pierwszy odbył się najdzikszy bieg w historii miasta Olsztyn "Las Masakras". Wyścig, który od samego początku startu miał nosić miano piekielnego biegu, podczas którego zawodnicy musieli pokonywać ekstremalnie trudne przeszkody i w tym przypadku nieprzychylną naturę. Na 8-kilometrowej trasie na 203 śmiałków czekały błoto, woda, bagno, rzeka, przeszkody linowe, pionowe ściany, okopy, zabawa w parku linowym i inne atrakcje. Masakratorzy musieli pokonać 56 przeszkód (średnio 7 na kilometr).
Stadion Leśny w Olsztynie przywitał wszystkich śmiałków wyścigu piękną słoneczną pogodą. Tuż przed biegiem zawodnicy przeszli szkolenie w parku linowym, w którym to biegła końcowa część trasy ulokowana od 6 do 8 metrów nad ziemią. Biegacze, aby nie wpadali podczas biegu na siebie zostali podzieleni na 4 fale. Start pierwszej fali nieco opóźniony odbył się około godziny 12. Zawodnicy niczym stado rozwścieczonych dzików ruszyli w kierunku ekstremalnie ciężkich przeszkód. Każdy kilometr był sprawdzianem nie tylko umiejętności biegania, ale też siły i odwagi, których należało mieć ogromne zapasy. O ile pierwsze przeszkody znajdowały się na dość płaskim i równym terenie, z kolejnymi Masakratorzy musieli się zmierzyć w głębokiej rzece lub nurkując w błocie. Na dokładkę organizatorzy nie zapomnieli o licznych podbiegach, które w tych warunkach okazały się piekielnymi. Pokonywanie ich wspinając się po linie nie należało do najłatwiejszych.
Swój debiut w biegu terenowym miał przedstawiciel "Nidzicy Biega" Mariusz Jaworski, który razem z nidziczaninem Przemysławem Krupą pokonali ten trudny dystans z przeszkodami. Oboje twierdzą, że jeżeli kiedykolwiek nazwali trasę biegową wymagającą, to tylko dlatego, że nie mieli nigdy wcześniej okazji brać udziału w takimi wyścigu. Ciężkie warunki i trudna, ale jakże satysfakcjonująca walka została wygrana. Piekielna trasa nie pokonała ich. Mariusz Jaworski zameldował się na mecie z czasem 1:50:26, co dało mu 83 miejsce w klasyfikacji Open i 57 wśród mężczyzn. Nidziczanin Przemysław Krupa finiszował z czasem 1:50:26, zajmując 84 miejsce w Open i 58 pośród mężczyzn.
Ogromne samozaparcie oraz hart ducha pozwolił pokonać zawodnikom trasę. Pomimo błota na ciele na twarzach Mariusza i Przemka przekraczających linię mety widać było zadowolenie i gigantyczny uśmiech.
Po biegu Masakratorzy zostali zaproszeni na koedukacyjny prysznic, o który zadbali dzielnie strażacy z OSP Olsztyn-Gutkowo.
Wszystkim zawodnikom należą się gromkie brawa. Bieg nie był łatwy. Oprócz umiejętności pokonywania wielu kilometrów, trzeba było wykazać się odwagą oraz siłą. Organizatorom oraz wolontariuszom, pomimo kilku niedociągnięć również należą się gratulacje. Dziękujemy za wspaniały, a zarazem diabelski wyścig oraz genialną zabawę przy zimnym piwie na świeżym powietrzu przy zapachu grillowanych kiełbasek tuż po biegu. Bo liczy się: "Najpierw zabawa, potem rywalizacja".

M. J
Fot. Monika Jaworska, "Rezerwowe Psy".
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Andrzej Marcjanik oraz opublikowany na portalu Nidzica: Piekielny Las Masakras
Oceń artykuł:

(0)