Sobota, 28 listopada 2020. Imieniny Jakuba, Stefana, Romy

Podziel się:

Podziel się:

Corona i jej tajemnica

Mija rok, odkąd zgłoszono pierwsze zidentyfikowane przypadki pandemii. I to nie przypadek, że daty 24 listopada (a w tradycji cerkiewnej 11 listopad), mają z nią związek.

Corona, w łacinie, bo z niej się wzięła w mediach, oznacza z jednej strony koronę jak i girlandę. Jej żeńska forma w języku greckim to Stefania. Dla jednych ten pandemiczny wirus ochrzczony został nazwą Corona, pewnie z racji swojej ukoronowanej pozycji wśród wirusów. Dla innych, pałeczki na obrazkach pokazujących wirusa to pałeczki z rysunków koron na herbach. Bardziej uduchowieni dostrzegą koronę, ale zaraz cierniową bo przecież groźna choroba. A większość pewnie i tak nad tym się nie zastanawiała.
A szkoda, bo historia Corony, nie zaczęła się, ani rok temu, ani dwa, ani w czasach wynalezienia mikroskopu elektronowego pozwalającego dojrzeć cyfrowo przetworzony obraz wirusa – od którego wzięła się jej nazwa dla pandemii. Zaczęła się dawno, dawno temu i wszystko wskazuje na to, że gdzieś na terytorium Syrii.
W czasach panowania cesarza Antonina Piusa, w Damaszku stacjonował rzymski żołnierz o imieniu Viktor. Inni jednakże odnotowują datę i to dokładnie 160-170 r.p.Ch. w czasach cesarza Marka Aureliusza. I nie w Damaszku, ale jak podają źródła koptyjskie w Antiochii. Starożytna Aleksandria lub Sycylia też są brane pod uwagę. Pewne jest więc to, że wydarzenia miały swoje miejsce już w początkach chrześcijaństwa. I już wówczas były szeroko znane wśród wyznawców. Do których należał ów wspomniany Viktor. Chrześcijanie byli wtedy prześladowani i musieli kryć się ze swoją wiarą. Tak też postępował i rzymski legionista. Do czasu gdy odkryto, że jest chrześcijaninem i poddano go śmiertelnym torturom. Wiadomość o tym, dotarła do 16 letniej żony jednego z jego kolegów. Udała się na miejsce kaźni i tam podczas ich zadawania, wspierała go duchowo i pocieszała. Inni mówią, że była jego żoną. Nie uszło to uwadze oprawców i także została zaaresztowana. Gdy okazało się podczas przesłuchania, iż Corona jest chrześcijanką, przywiązano ją do dwu napiętych palm, które po przecięciu sznurów rozerwały ją. W zbiorach Biblioteki Watykańskiej zachowała się manuskrypt, z ilustracją to obrazującą ( „Manuscript - Vat.gr.1613”). Nic więc dziwnego, że została patronką drwali.
Pamięć o nich przetrwała i po pierwszej krucjacie, krzyżowcy wznieśli w okolicy włoskiego miasta Feltre, kościół pod wezwaniem SS. Vittore e Corona. Święto przypada na 14 maja. Znany także z historii Polski, Cesarz Otto III, przeniósł jej relikwie ok. roku 1000 do Akwizgranu (Aachen). Św. Corona, do dziś, jest popularna w Austrii i Bawarii, w Polsce kompletnie nieznana.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, jeszcze zanim wybuchła pandemia, w katedrze w Aachen, postanowiono wystawić na widok publiczny jej relikwie. Przechowywane w złotej kapliczce, stojące zakurzone od 25 lat w magazynach katedry. Jest patronką związaną z pieniędzmi, hazardem i poszukiwaniem skarbów.
Gdy znów zacznie się sezon dla poszukiwaczy w okolicznych laskach Złotej Kasy Armii Samsonowa, powinna zyskać więcej sympatyków wśród posiadaczy wykrywaczy metalu.

Michał Piotr Moszczyński
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Michał Piotr Moszczyński oraz opublikowany na portalu Nidzica: Corona i jej tajemnica
Oceń artykuł:

(0)