Sobota, 16 grudnia 2017. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Podziel się:

Podziel się:

Zacny ród kupców Moeschke

Mało znana historia jednej z bogatszych rodzin żyjących na przełomie XIX i XX w. w Nidzicy

Z okresu działań wojennych w 1914 r. z Nidzicą jest związana dość liczna kolekcja pocztówek. Jednak zawierają one przede wszystkim wymiar propagandowy. Stąd na nich są wszechobecne ruiny, zaś typowych zdjęć, dających się powiązać z określonymi osobami - prawie nie odnajdujemy.
Na jednym z takich nielicznych, jest zdjęcie d-cy I Armee Korps gen. H. von François, stojącego wraz z ordynansem na nidzickim rynku. Tej dokładnej lokalizacji możemy być pewni, gdyż nad generalską czapką widać dokładnie szyld z napisem właściciela – Carl Moeschke.
Widok kamienicy z jeszcze niezrujnowanym magazynem kupieckim, odnajdujemy na kolejnej pocztówce, wydanej około 1907 r. Jak widać na wykadrowanym powiększeniu była to narożna kamienica. Jej róg znajdował się vis’ a vis dzisiejszego, narożnego wejścia do redakcji „Gazety Nidzickiej”. Wschodnia ściana znajdowała się naprzeciwko ocalałego wówczas Hotelu Neureiter.
Południowa ściana, z dobrze widocznym pomnikiem upamiętniającym Wojnę 1870/1871 wskazuje na coś jeszcze. Wbrew wciąż obowiązującej opinii i oficjalnym publikacjom, dzisiejszy Ratusz został wybudowany dopiero w latach 1921-1923 w stylu neoklasycystycznym wg. projektu prof. Bodo Ebhardt’a nie zaś w 1842.

Carl Moeschke, urodził się zapewne w latach 50/60-tych XIX w. Miał brata Rudolfa ur. w 1853, który wyjechał do Hamburga. Zmarłego w 1928. Carl, ożenił się z Annemarie z domu Szultz. Z tego związku urodzili się jak się wydaje najstarsza Liesbeth, Bernhard i Carl. Ten ostatni ur. w 10.I.1891, był od najmłodszych lat przygotowywany do objęcia dziedzictwa i odpowiednio w tym kierunku kształcony.
Bernhard wybrał studia. Doktoryzował się, ożeniony z Johanna z domu Ostermann. Liesbeth wyszła za mąż za urodzonego w Hohenstein (Olsztynek) proboszcza Karl’a Myckerta. Ich syn - Hans już przed 1939 r. został lekarzem w Halberstadt. Córka Marta została pedagogiem. Do samego końca w 1945 r., była wykładowcą w nidzickiej szkole żeńskiej. Druga córka Else - wyszła za właściciela ziemskiego w majątku Schulzenhagen, pod Koszalinem (Köslin) Victor’a Mielke. Pochodzącego ze znanego i zamożnego rodu na Pomorzu. Z ustaleniem potomków obu braci trudniejsza sprawa. Annnamarie wyszła za Wilhelma Quante i miała syna Alexandra, np. jej bratem był Rudolf ożeniony z Astrid.

Warcając do Moeschke seniora, był on jednym z większych kupców w Neidenburg’u przełomu XIX/XX w. Prowadził rozległą działalność handlową. Firma, którą zbudował i rozwinął, prowadziła trzy główne asortymenty. Podstawowym był magazyn czy też jak wówczas mówiono skład – dziś mówi się sklep – oferujący wyroby żelazne, stalowe i narzędzia. Prowadził też sprzedaż artykułów delikatesowych a miał także swoją destylarnię. Był na wskroś nowoczesny, już przed I Wojną Światową, na drukach firmowych czy reklamowych, obok adresu Gross Markt 66/67 można było odczytać numer telefonu -29.
Ale nie samymi interesami człowiek żyje. Był wówczas taki mieszczański zwyczaj, że po zamknięciu sklepu spotykano się jeszcze przed zmierzchem w jednym z lokali. Wiąże się z tym jedna anegdota. Kupiec Moeschke był umówiony na spotkanie, na które udał się dopiero po ciężkiej przeprawie z żoną. Musiał obiecać jednak, że nie będzie długo „na posiedzeniu”. Wiązało się to z tym, że krowa byłą cielna i w każdej chwili spodziewano się narodzin cielaka. Moeschke był zasobny, stać więc go było na także własną stajnię i trochę ziemi. Pozwalał na to typ architektury gdzie od frontu na rynku znajdował się sklep, a na tyle wydłużonej parceli, była kolejna brama i zaplecze gospodarcze dla wozów, powozów i stajni, sporo przykładów zachowało się w Janowie.
Nie omieszkał o przejściach z żoną, poinformować swoich kompanów. Ci postanowili zrobić mu niespodziankę. W miłej atmosferze pito i pito, aż Moeschke kompletnie pijany zwalił się pod stół. Kamraci, wzięli go pod pachy i zaprowadzili do domu. Jednak nie bezpośrednio do domu. Zaniesiony został do szopy. Tu usłużnie położyli go, smacznie śpiącego, pod krowim ogonem. Żona nie mogąc doczekać się męża, wysłała swoją służącą, by ona skontrolowała sytuację w stajni. Wkrótce ta wróciła z wielkim krzykiem „Frau Moeschke szybko, pod tą krową coś leży”. Żona niewiele myśląc szybko wybiegła do stajni, w której zamiast spodziewanego cielaka ujrzała śpiącego męża. Zdarzenia, nie dało się skryć w żaden sposób – gdyż wiedziało o nim zbyt wiele osób. I w następne dni miasto żyło opowieściami o tym zdarzeniu.

Te złote lata firmy, przerywa wybuch wojny i nieszczęśliwe spalenie kwartału domów, wśród których znalazł się także zniszczony interes Moeschke. Wraz z wybuchem walk, także dla zięcia, pastora Myckert’a niespodziewanie nastał czas wielkiej próby. Pozostał po zajęciu miasta przez Rosjan. Nie ograniczał się tylko do niesienia posługi duszpasterskiej. Zaczął aktywnie organizować miejscową ludność. Wykorzystywał także to, że płynnie mówił po polsku co, okazało się bardzo przydatne podczas rosyjskiej okupacji. Zajmował się także sprawami organizowania lazaretów i leczenia w nich rannych. Za tą działalność został jako jeden z niewielu cywili, uhonorowany wraz z burmistrzem Kuhn’em, Krzyżem Żelaznym II Klasy, co było wydarzeniem wyjątkowym i rzadkim przy nadawaniu tego militarnego przecież odznaczenia.

Wkrótce przystąpiono do odbudowy i chociaż odbudowa szła dość szybko, to kwartał spalonych kamienic mający licznych właścicieli wymagał innego podejścia. Stąd też wynikła decyzja o wykorzystaniu okazji i wybudowaniu w tym miejscu ratusza. Właściciele uzyskawszy odszkodowania w różny sposób je zapewne wykorzystali. Swoją część odbudował Benno Munter – to dzisiejsze delikatesy. Dla Moeschke była to świetna okazja do zmiany działalności i przeniesienia jej do Królewca. Carl Moeschke junior tamże osiadł przy Beethovenstrasse, kontynuując handlowe tradycje rodu. Tu dogania ich kolejna wojna i nadchodzi najtragiczniejszy rok 1945. Mimo nalotów i ostrzałów, udaje się rodzinie uciec i znaleźć na terenie przyszłych Niemiec Zachodnich. Zamieszkali w Hannowerze przy Bandelstrasse. Tamże w 1966 r. w otoczeniu żony, rodziny i wnuków, Carl Moeschke umiera.

Michał Piotr Moszczyński
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Michał Piotr Moszczyński oraz opublikowany na portalu Nidzica: Zacny ród kupców Moeschke
Oceń artykuł:

5.00

(2)